Epilog

07 maja, w domu Powrotną drogę urozmaicilismy sobie wracając nie przez Serbię i Węgry, ale przez Bułgarię i Rumunię. Ta pierwsza – potwierdzam poprzednie wrażenia – obraz nędzy i rozpaczy, jakim cudem to państwo w UE się znalazło chyba nawet najstarsi Rosjanie nie wiedzą.

Więcej…

 

Dzień 15

02 maja, środa Górki wzniosly nas w końcu na poziom 1600 m i tu, w ustronnym jak zwykle miejscu, zakotwiczyliśmy się na ostatnią wspólną noc. Była „duża“ kolacja, było palenie fajki wodnej, nie było piwa...

Więcej…

 

Dzień 14

01 maja, wtorek Wczoraj nie dotarliśmy do „wielkiej wody“. Obóz pomiędzy skałkami, niedaleko drogi głównej, ale jednak w zacisznym miejscu – znaczy niewidocznym dla przejeżdżających. Wialo tak, że namiot przed wieczorem złożył nam sie trzy razy,

Więcej…

 

Dzień 13

30 kwietnia, poniedzialek Wczorajsza trasa, jak to zwykle w górach bywa, należała do bardzo urokliwych. Po drodze szereg zbiorników wodnych, na których pobudowano nowe, bardzo pokażnych rozmiarów, zapory. W temperaturze dobiegającej 40 stopni Celsjusza

Więcej…

 

Dzień 12

29 kwietnia, niedziela Esfahan rzeczywiście wart był tego czasu, który w nim spędzilismy. W piątkowy wieczór spotkanie z Ahmadem, który w swej gościnności najchetniej zaplanowałby nam całą sobotę i dał do dyspozycji dwóch przewodników, żeby nam pokazać wszystko co ciekawe.

Więcej…

 
Więcej artykułów…